Kontestacja przetłumaczyła film “Mit zbitej szyby”. Zachęcam do obejrzenia:
Multiblog wolnościowców
Kontestacja przetłumaczyła film “Mit zbitej szyby”. Zachęcam do obejrzenia:
Gdziej jest ten raj na ziemi (ale nie dla wyzyskiwaczy, którzy do społeczeństwa przecież nie należą)? Gdzie jest powszechna równość (ale nie dla wyzyskiwaczy, którzy do społeczeństwa przecież nie należą)? Bogactwo dla wszystkich (z wyjątkiem wyzyskiwaczy, którzy do społeczeństwa przecież nie należą)? Gdzie kobieta sika na stojąco, a mężczyzna rodzi dzieci, aby przełamać krzywdzące stereotypy? Czy masowo homoseksualiści uszczęśliwiają się małżeństwami i związkami partnerskimi w państwach, gdzie im to umożliwiono? Gdzie jest ten dobrobyt dla wszystkich (z wyjątkiem wyzyskiwaczy, którzy do społeczeństwa przecież nie należą)? Dlaczego klasa próżniacza wciąż istnieje i wyzyskuje biedotę (co społecznie obraża bezrobotnych, którzy próżniakami nie są, bo aktywnie korzystają z pomocy państwa)? Gdzie są rzeki miodem i mlekiem płynące (ale nie dla wyzyskiwaczy, którzy do społeczeństwa przecież nie należą)? Gdzie jest cudownie działająca darmowa służba zdrowia i edukacja (ale nie dla wyzyskiwaczy, którzy do społeczeństwa przecież nie należą)? Gdzie się podziała ta wrażliwość społeczna i humanizm (ale nie dla wyzyskiwaczy, którzy do społeczeństwa przecież nie należą)? Czy objawia się ona przez limity na leczenie i przez czekanie w wielomiesięcznych kolejkach do specjalistów i na zabiegi? Dlaczego wciąż tragicznie działają socjalistyczne wynalazki w postaci służby zdrowia, państwowej edukacji czy ZUS-u, mimo że, państwo zabiera obywatelom ponad 50% dochodu?
Unia Europejska marzy o społeczeństwie, w którym wszyscy będą równi. W którym nikt nie będzie dyskryminowany ze względu na cokolwiek. W którym niepracujący będzie miał lepiej od pracującego nie umrze z głodu. W którym wysoka płaca minimalna je*nie w gospodarkę zapewni dobrobyt pracującym. W którym mąż i żona będą na równi z mężem i mężem lub żoną i żoną. Ale skoro nie wolno nikogo dyskryminować, to jeszcze dołóżmy męża z koniem.
A wykształcone (oczytane) społeczeństwo? Po co? Lepiej opodatkujmy książki i bądźmy pewni, że nikt nie tknie tego niepoprawnego politycznie Hayeka, Korwin-Mikkego lub Friedmana! A poza tym – głupim ludem łatwiej się rządzi. Za zebrane pieniążki wspomożemy organizacje zajmujące się promowaniem równouprawnienia.
Wzięte z blogu “Wolność i bogactwo“
Za 2 tygodnie powrót do szkoły, więc może by czas coś o niej napisać. Ostrzegam zawczasu, że nie znajdziecie poniżej takich pięknych hasełek jak: “szkoła uczy i wychowuje” albo “szkoła to szansa na sukces“.
Ja szkoły nie znoszę jak psa. Może kiedyś uczyła, a teraz służy do ogłupiania ludzi. Faszerowanie dzieci nudnymi lekturami odstrasza je od czytania wybranych przez siebie książek (co by to było, gdyby ludzie zaczęli czytać Bastiata, de Tocqueville’a lub Michalkiewicza?!). Jak kształtować samodzielne myślenie bez możliwości dyskusji? Piętnowanie popełniania błędów zniechęca do jakiejkolwiek nauki, podobnie wkuwanie pierdół.
Co chwilę zmieniają się podręczniki i program nauczania. Wielu ludziom to się nie podoba, ale dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze: podatki. Gdyby jakiś podręcznik funkcjonował 10, 15 lat, to starszy kolega sprzedałby młodszemu, a ten – po ukończeniu klasy – jeszcze młodszemu itd. Z tego nie ma podatku! A jak co chwilę wprowadzą nowy podręcznik, to trzeba będzie pójść do księgarni. A księgarnia musi potem zapłacić podatki. Po drugie: biurwy z ministerstwa (lub skądinąd) muszą zapewnić sobie pracę. A najlepszą pracą jest mieszanie w edukacji.
Dobrym przykładem absurdu jest wprowadzenie dla pierwszoklasistów (podstawówka)… informatyki! Dzieciaczki po 7 lat, nie umiejące jeszcze płynnie czytać i pisać, będą już pewnie zapieprzać na klawiaturze i klikać myszą. Postęp czy debilizm?
Wzięte z blogu “Wolność i bogactwo“