Liberalizm rozproszony

- autor: Oszołom Jeden

Liberałowie w Polsce generalnie mają kłopot, polegający na rozproszeniu, a często zwalczaniu się nawzajem.

Kłopot ten wynika głównie z samego ich światopoglądu. Liberała można przyrównać do ateisty w kwestiach wiary. Sam jestem ateistą, a zarazem liberałem. Już tłumaczę na czym polega podobieństwo.

Ateizm to brak wiary w byty nadprzyrodzone. Poza tym założeniem, każdy ateista ma wolną wolę i sam kształtuje swój światopogląd. Jeden pójdzie w antyklerykalizm i będzię się kręcił wokół Senyszyn, czy innego robactwa, bo wybrał sobie za cel walkę z klerem, obarczając go za całe zło tego świata. Inny (jak ja) nie będzie ateistą walczącym i nie będzie się mieszał w sprawy wiary, jeszcze inny nie będzie agresywny, ale będzie miał misję uświadamiania.  Każdy ateista może być nieco inny. Nie łączy ich dogmat, wiara, czy jakieś wspólne idee. Dla mnie na przykład wojowniczy antyklerykałowie, to biedni ludzie, którzy mają w sobie dużo żalu i muszą dać ujście agresji.

Podobnie jest z liberałami. Liberał to wolnościowiec. Liberałów łączy myśl o wolności i minimalizacji państwa w państwie. Wychodzi z założenia, że wszystko lepiej reguluje sam rynek. Tyle, że jeden będzie miał jedną metodę na drogę do wolności, a inny – zupełnie inną. Jeden zaakceptuje na przykład państwowe szkolnictwo (przy czym będzie to traktował jako inwestycję i miał świadomość, że państwo za to płaci), drugi będzie za 100% prywatyzacją całego szkolnictwa, wychodząc z założenia, że prywatne jest lepsze, trzeci będzie mówił o bonie edukacyjnym, czyli rozwiązaniu pośrednim.)

I cały problem polega na tym, że tych trzech liberałów będzie się ze sobą „wycinać”. Jeden powie, że państwowe trzeba zaakceptować, bo takie są warunki i tego drugiego nazwie oszołomem. Drugi powie, że jak ktoś dopuszcza państwowe, to nie może siebie nazywać liberałem.

A teraz przejdźmy do konkretów. Na przykładzie UPR i WiP. Wielu liberałów „zaczynało” od Korwina. Jakiś czas działali, potem przychodziła porażka, albo dwie porażki w wyborach. Wielu się rozlazło po innych ugrupowaniach, albo usadowiło w jakiejś prasie jak Ziemkiewicz, czy telewizji, jak Wojtera. Przy czym obrócili się przeciwko tym, z którymi wcześniej wiązały ich ideały. Wielu wytłumaczyło sobie, że lepiej krzewić liberalizm wewnątrz PO, albo wewnątrz PiS od środka. Generalnie z tego co widzę, w obu tych organizacjach krzewić się niczego nie da, bo obie te organizacje są wodzowskie i bazują na PR i populizmie i niczego zmienić nie chcą i pogłębiają tylko syf. Nie widzę ani jednego który by walczył o liberalizację dostępu do mediów.

Kolejna część liberałów grupuje się wokół UPR-secesjoniści, którzy wyszli z założenia, że za wszelkie niepowodzenia UPR odpowiada Korwin, bo coś chlapnie i jak się go pozbędą, to się poprawi. Pozbyli się, pierdzą w stołek, nic nie robią, a nazwiska prezes UPR nikt nie jest w stanie wymienić. Skupili się na wojence o domeny z korwinistami.

Korwiniści tacy jak ja zostali przy korwinie. Próbują coś robić, przy czym zamiast wsparcia ze strony innych liberałów muszą przyjmować ataki. A to wyjdzie, że jakiś pseudoliberał Chojecki nagle zrobi akcje poparcia Jarosława. A to jakiś zawiedziony zacznie dowalać Korwinowi.

A i wewnątrz korwinistów nie trudno o wojenkę. Ostatnio toczę batalię z kimś kto chce koniecznie przeforsować swój idiotyczny klip wyborczy, który z punktu widzenia PRowca jest po prostu do dupy. Toczenie batalii z kimś, kto walczy w zasadzie o to samo, ale nie mając pojęcia o marketingu spamuje fora partiiwip swoją głupią wersją klipu powoduje wkurzenie. Ale generalnie to olewam. I tak sytuacja od wyborów 2007 uległa znacznej poprawie. W roku 2007, za Popieli prowadziłem już ten blog i dochodziło do absurdów. Sztabowi wydawało się, że wie lepiej, bo mieli zdolnych rysowników i programistów i mój blog był całkowicie olany przez ówczesny sztab UPR, za to paradoksalnie wspierany przez sztab LPR, który startował razem z nami. Moje bannery wisiały wtedy między innymi u Wierzejskiego. Tym razem mam kontakt ze sztabem. Jest znaczny postęp.

Popiela z tego co widziałem wypisuje teraz nawet jakieś apele do Stanisława Wojtery o uwolnienie mediów. Nie wiem za bardzo w jakim celu. Rzecznik TVP nic nie może. On tylko ładnie ubiera w słowa to, co mu zlecą pracodawcy. Takie apele należy kierować do decydenta, a nie do kogoś kto nic nie może.

Tak naprawdę to i prezes Gadowski nic nie może – w każdej chwili może zostać zdjęty. Apelować trzeba jeszcze wyżej.

Poza tym porozłazili się po różnych blogach i zrzeszeniach, które ze sobą konkurują. Niektóre zrzeszenia są bardziej liberalne, inne bardziej konserwatywne, czy wręcz monarchistyczne, jeszcze inne liberalne tylko z nazwy. Robią sobie spotkania i kółka wzajemnej adoracji. Czasem wyprodukują jakiś głupi pomysł. Jak na przykład „liberalny” pomysł wprowadzenia ograniczeń w kampanii.

I jest śmiesznie i straszno zarazem.

Najlepiej chyba zrobił Gwiazdowski. Działa w Centrum Adama Smitha i się odciał od polityki. Dzięki temu ma szansę coś mądrego powiedzieć czasem w mediach i posłuchać jak się nabija z zakazu sprzedaży żarówek. Banda czworga go dopuszcza czasem do głosu.

Tylko kłopot polega na tym, że w takim rozproszeniu do niczego się nie dojdzie. Są sprawy które wymagają zintegrowania się, żeby była szansa je przewalczyć i nieco odsyfić Polskę.

Ja bym chciał podziałać w czymś takim, gdzie jest szansa coś zmienić.  Zastanawiam się co zrobić, żeby to całe rozproszone środowisko jakoś zintegrować, mieć siłę przebicia i mówić jednym głosem. Tylko wtedy jest szansa coś w tym naszym bagnie zmienić.

Ma ktoś jakieś pomysły?

Reklamy

One Trackback to “Liberalizm rozproszony”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: