Archiwum autora

27/01/2012

Dziękuję!

- autor: iulius

W ostatnich dniach wiele było podziękowań dla Anonymous i hakerów. Słusznie, zasłużyli. Jako pierwsi pokazali rządowi, że nie jest całkowicie bezkarny.

Dziś natomiast chciałbym bardzo podziękować osobom, które wczoraj w Poznaniu wybiły szyby w biurze PO i obrzuciły kamieniami policjantów. Ataki internetowe stanowiły właściwą formę protestu przed podpisaniem ACTA. Były stanowczym ostrzeżeniem. Rząd tego ostrzeżenia nie posłuchał i musi ponieść konsekwencje.

W sprawie wolności słowa nie ma miejsca na kompromisy. Jeżeli ACTA nie uda się powstrzymać perswazją, trzeba będzie powstrzymać ją siłą. Rząd nie gra czysto, więc my też nie musimy.

Reklamy
Tagi: , , ,
08/11/2010

MCD

- autor: iulius

Złoto przekroczyło 1400 dolarów za uncję. 1300 pierwszy raz w dziejach padło, przypomnę, nieco ponad miesiąc temu.

Srebro w ogóle szaleje. Jego cena wzrosła o tyle, że chyba nawet w PLN mamy obecnie rekord, do którego w przypadku złota wciąż parę złotych zostało.

Dziwi mnie trochę ta gwałtowna reakcja na amerykański dodruk; że Fed wkrótce zaleje świat dolarami o wartości podpałki do kominka, można było się spodziewać. Kto się spodziewał, kupił kruszce wcześniej i teraz patrzy tylko, jak ich wartość rośnie. Ale widać niektórym dopiero liczba 6*1011 na pierwszych stronach gazet przemówiła do rozsądku.

Dzisiejszy wzrost być może ma coś wspólnego z wypowiedzią niejakiego Roberta Zoellicka, szefa jednej z bandyckich instytucyj systemu Bretton Woods, przez dziennikarzy na wyrost wziętą za poparcie standardu złota:

http://www.pb.pl/2/a/2010/11/08/Zoellick_chce_nowego_zlotego_standardu

Standard złota nie polega na tym, że jest jakiś „system”, który „uwzględnia” złoto jako „międzynarodowy punkt referencyjny oczekiwań rynkowych dotyczących inflacji, deflacji i przyszłych wartości walut”. Standard złota jest wtedy, kiedy każdy banknot w obiegu można w każdej chwili wymienić na metal. Zresztą najlepiej, gdy nie ma w ogóle czego wymieniać, bo na co dzień jako pieniądz używane są złote monety.

No, ale niczego takiego przecież szef Banku Światowego nie powie. Już dziś musi mu mocno ciążyć na sumieniu ta wzmianka o złocie, od której z pewnością baron Keynes przewrócił się w grobie.

Tekst z De Republica emendanda

05/11/2010

Germania

- autor: iulius

Jak ja lubię te częste ostatnimi czasy chwile, gdy rekord wszechczasów ceny złota rośnie z minuty na minutę. Oczywiście w walucie Zjednoczonych Republik Bananowych Ameryki Północnej. Nomen omen, zwanej tak samo, jak wycofana już z obiegu waluta Zimbabwe.

Tym milej się na takie bicie rekordów patrzy, że cena wyrażona w portretach królów polskich i wielkich książąt litewskich pozostaje znośna. Można pośmiać się z Amerykanów, a potem pójść do sklepu i dokupić trochę bijących rekordy metali.

Oczywiście prasa głównego nurtu o wydarzeniach takich jak upadek podstaw systemu finansowego świata nie donosi, a przynajmniej nie na bieżąco. Rozumiem, że nie ma na to miejsca. W dopalaczach znaleziono haszysz, ksiądz broniący krzyża może zostać ukarany przez kurię – o tym trzeba napisać, bo że świat jaki znamy dobiega końca, to się przecież czytelnik sam wkrótce na własne oczy przekona. A kto chce wiedzieć więcej, sam wszak się dowie – chociażby o ogłoszonym teraz dodruku na polskich blogach ekonomicznych dyskutowano miesiąc temu, a od paru dni były dość precyzyjne wskazania konkretnej kwoty.

Niemniej bywa, że ta sama prasa głównego nurtu poda – z pewnością całkowitym przypadkiem, w skutek zasady nieoznaczoności – informację naprawdę interesującą. Teraz właśnie na stronie pewnej wybiórczej gazety możemy przeczytać, że Niemcy prywatni mają więcej złota niż Niemcy państwowe. Co więcej, Niemcy prywatni mają go więcej niż Zjednoczone Republiki Bananowe Ameryki Północnej. Które zresztą żadnego złota od dawna nie mają i tylko kłamią w statystykach, istotnych o tyle tylko, że wciąż wierzy im Wikipedia.

A jeśli liczyć Niemców prywatnych cuzamen z Niemcami państwowymi, ich zapas złota robi się naprawdę imponujący – ponad dwanaście tysięcy ton. Aż zaczynam wierzyć czołowemu prawicowemu publicyście, że Niemcy to państwo poważne. I nabieram przeczuć, że jak już kryzys rzeczywiście się skończy, wirtualna gospodarka legnie w gruzach i kurz opadnie, poglądy o tym, kto naprawdę wygrał ostatnich parę wojen, będzie należało gruntownie zrewidować.

Przy okazji my możemy na tym wyjść nienajgorzej. Kiedyś silne Niemcy można było traktować jako zagrożenie dla Polski, ale dziś niepodległego państwa polskiego i tak nie ma, więc problem jest nieaktualny. Tak czy inaczej, będzie ciekawie.

Tekst z De Republica emendanda

Tagi: , ,
14/10/2010

Tempora mutantur

- autor: iulius

Coś się zmienia. Wczoraj w Poznaniu demonstrowało przeciwko podwyżkom podatków kilkadziesiąt, może nawet sto osób. Owszem, zabrakło czystości ideowej. Nie było śpiewania Dnia Sznura. Pojawiły się hasła, z którymi zgodzić się nie sposób, sprzeczne z liberalizmem w ogóle, nie tylko z austriacko-korwinistyczną ortodoksją. Ale, na bogów, sto osób! Tylu by nawet młodzieżówka PO nie zgromadziła. Nie jesteśmy już starą, dobrą Sektą, której poznańscy przedstawiciele dwa lata temu mieścili się przy jednym stoliku w knajpie. Teraz jest Ruch.

Jak to się stało? Kryzys gospodarczy? Raczej nie. Ceny złota mogą codziennie bić rekordy, amerykańskie banki mogą upadać, ale na życie ludzi w Polsce nie ma to na razie widocznego wpływu. Trochę potrwa, zanim przyjdzie do nas prawdziwa recesja, miliony bezrobotnych i głód.

Kusząca wydaje się hipoteza o zasłudze rządu Tuska, o reakcji Narodu na kolejne ograniczenia swobód. Nie wyjaśnia ona jednak, dlaczego zjawisko takie nie wystąpiło już za PiS-u, kiedy było co najmniej równie wiele powodów do protestu.

Sądzę, że to kwestia nowych struktur. Najważniejszym impulsem był chyba rozpad UPR. Stara kanapa nie miała już żadnego potencjału, czego najlepszym dowodem był wspólny start z Giertychem. Nieważne, jakie partie z niej powstały, mało istotne, że teraz znów się jednoczą – liczył się koniec starej organizacji, której monopol paraliżował wszelką aktywność.

Poza tym sporo zrobiono w Sieci – Frizona i KonteStacja to zupełnie nowa jakość, nieporównywalna z tym, co było wcześniej.

Pierwszym sygnałem, że zaczyna się udawać, było czwarte miejsce Korwina w wyborach. Teraz podobnego sukcesu nie będzie, wybory samorządowe rządzą się innymi prawami. Trzeba o tym pamiętać i się nie zrażać. I robić swoje, bo nastał właściwy czas.

Tekst z De Republica emendanda

12/09/2010

Finita est comoedia

- autor: iulius

http://korwin-mikke.pl/polska/zobacz/koniec_prawa_do_zgromadzen_w_polsce/29181

Tak, dobrze widzicie. Nasz wspaniały rząd zamierza dać gminom możliwość odmowy zgody na zgromadzenia publiczne organizowane w nie dość, ich zdaniem, „społecznych” celach. Innymi słowy, likwiduje prawo do zgromadzeń, które do tej pory było jednym z nielicznych praw obywatelskich traktowanych poważnie (ku zgrozie różnych autorytetów moralnych, zgorszonych na przykład tym, że państwo formalnie należące do Narodu Polskiego pozwalało na przemarsze polskich narodowców).

Trudno, raz już byłem na nielegalnym zgromadzeniu. Nielegalnym nielegalnie co prawda, ale to sąd stwierdził dużo później. Prześlizgiwanie się przez kordon policji najpierw do wewnątrz, a potem na zewnątrz było nawet zabawne. Mogę znów tak robić.

W sumie to chyba nawet lepiej. Władza przestaje udawać, że pewnych rzeczy jej nie wolno. Jak jeden z drugim pałką po głowie dostaną, bo poszli na demonstrację uznaną za mało społeczną, to może przestawi się coś pod czaszkami w temacie wolności i nie będę musiał już więcej tłumaczyć, dlaczego demokracja jest ustrojem totalitarnym.

Tekst z De Republica emendanda

30/08/2010

Arma cano – pars nona

- autor: iulius

A więc jednak nie działa?

Szok, prawda? W państwach totalitarnych, gdzie obywatel nie ma prawa się bronić, szaleńcy też urządzają rzezie.

Winnymi strzelanin w Rybniku i Bratysławie nie są ci, którzy strzelali. Wariat jest wariatem, z definicji nie może odpowiadać za swoje czyny. Całą winę za śmierć i rany ponoszą – i jako mordercy powinni być osądzeni – politycy, którzy zabronili zwykłym ludziom posiadania broni palnej, przez co nikt z zaatakowanych nie mógł odpowiedzieć ogniem.

Po raz kolejny potwierdziło się, że pozwolenia na broń nic nie dają. Alkoholik z setkami tysięcy złotych długów czy piętnastoletni narkoman zawsze znajdą jakiś sposób, by zdobyć pistolet maszynowy. Tylko praworządny obywatel, który chciałby go kupić po ludzku w sklepie, nie ma takiej możliwości. Czas z tym skończyć. Każdy dzień bez powszechnego dostępu do broni grozi kolejną masakrą.

Przypominam, że organizuje się właśnie Ruch Obywatelski Miłośników Broni. Wszystkich Wielkopolan zapraszam do koła Poznań.

Tekst z De Republica emendanda

31/07/2010

Momentum suum cuique negotio

- autor: iulius

Po trzech latach rządzenia Tusk doszedł do wniosku, że może już całkowicie olać własne postulaty i obietnice. W obliczu palącej konieczności ponoszenia podczas światowego kryzysu wydatków związanych z tak ważnymi dla Polski kwestiami jak na przykład budowa stadionów piłkarskich, postanowił podnieść podatek od towarów i usług. Wzrosną zatem ceny praktycznie wszystkiego, czym handluje się legalnie w tym kraju. Rozważania o stawkach procentowych nie przemawiają niektórym do wyobraźni, proponuję więc spojrzeć na to w ten sposób: jeśli ktoś teraz ma około tysiąca złotych miesięcznie i takie wydatki, że starcza mu na styk do pierwszego, po podwyżce raz w miesiącu nie będzie mieć na obiad. Podziękowania może wysłać do Ministerstwa Finansów.

read more »

02/07/2010

Quis contra nos?

- autor: iulius

Pójdę na wybory. Wiem, kontrowersyjna decyzja. Nie będę oddawał nieważnego głosu ani zabierał kartki na pamiątkę, nie sprzedałem nawet głosu z licytacji, jak to wielu przedsiębiorczych obywateli praktykuje, za co niesłusznie ściga ich demokratyczne, czyli totalitarne państwo. Zagłosuję na jednego z kandydatów, a dokładniej – przeciw drugiemu.

read more »